Do 23 lutego GDOŚ, w imieniu Ministra Środowiska, konsultuje projekt „Strategii ochrony obszarów wodno-błotnych”. Konsultacje ogłoszono w Światowym Dniu Mokradeł (2 lutego). Konsultowana wersja to dokument już po konsultacjach wewnątrzresortowych oraz po pracach roboczego zespołu międzyresortowego. Docelowo Strategia miałaby zostać przyjęta jako uchwała Rady Ministrów. Obecna wersja dokumentu i formularz do składania uwag są na: https://www.gov.pl/web/gdos/konsultacje-spoleczne-strategii-ochrony-obszarow-wodno-blotnych-w-polsce-wraz-z-planem-dzialan
Do sporządzania krajowych strategii ochrony mokradeł zobowiązuje Konwencja Ramsar, jednak forma, zakres i moc takich dokumentów w poszczególnych państwach są rozmaite. Poprzednia taka strategia funkcjonowała w Polsce w latach 2006-2011. Projekt obecnej Strategii powstał na zamówienie GDOŚ w 2021 r. i przez trzy lata przeleżał w szufladzie, prace nad nią wznowiono dopiero w 2024 r.
Dokument trafnie diagnozuje stan ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce (torfowisk, rzek, jezior) i przyczyny ich zagrożenia. Stawia ambitne cele:
- poprawę stanu różnorodności biologicznej torfowisk i ograniczenie emisji gazów cieplarnianych z torfowisk o 30%;
- poprawę stanu różnorodności biologicznej i wspieranie naturalnych procesów w ekosystemach wodnych oraz zwiększenie retencji wody na terenach nadrzecznych;
- podtrzymanie i wzmocnienie ochrony mokradeł w ramach sieci obszarów Ramsar w Polsce.
Trafnie też wskazuje kierunki działań, które są konieczne, jeśli chcemy te cele osiągnąć.
Problemy zaczynają się w szczegółach. Nie jest zbyt wyeksponowane, w jakiej perspektywie czasowej te cele miałyby być osiągnięte (tylko głęboko w treści strategii schowane jest zdanie, że „Strategia zakłada zainicjowanie i wdrożenie zadań w okresie 10 lat”). Bardziej ambitne zadania mają być przeznaczone do realizacji „w latach późniejszych”, a na razie zakłada się, ze pierwsze trzy lata „będą poświęcone pracom przygotowawczym, prawno-legislacyjnym i pilotażowym”. Co jest logiczne, ale rozjeżdża się z obowiązkami i celami stojącymi przed Polską w związku z prawem UE. Ramowa Dyrektywa Wodna mówi przecież, że grudzień 2027 r. jest przecież terminem, niemożliwym już do przedłużenia, do którego powinny być wdrożone wszystkie środki niezbędne do odtworzenia dobrego stanu (lub potencjału) ekologicznego wszystkich wód. Rozporządzenie NRL mówi, że do 2030 r. środki odbudowy potrzebne do osiągniecia dobrego stanu siedlisk przyrodniczych powinny być wdrożone na co najmniej 30$ areału siedlisk niebędących w dobrym stanie – wypadałoby, żeby tak ważne dla nas mokradła nie były odtwarzane poniżej średniej, więc za 3 lata powinniśmy mieć już zatamowany odpływ wody z 30% odwadnianych dziś torfowiskowych siedlisk przyrodniczych.
Konkretne działania odtwarzania i renaturyzacji mokradeł maja być „na początek” skupione w 10 obszarach priorytetowych i w pasie „Zielonej Tarczy Wschód”. Ok,. do czegoś trzeba zacząć. Nie ma jednak jasnej gwarancji, że po tym „początku” nastąpi ciąg dalszy.
30% zmniejszenia emisji z odwanianych torfowisk to ambitny cel. Nie wiadomo jednak, co on dokładnie oznacza. W oficjalnych raportach o emisjach gazów cieplarnianych, składanych w ramach Konwencji Klimatycznej, Polska – wykorzystując luki w dokumentach Konwencji – raportuje sześciokrotnie zaniżone emisje z gleb organicznych wykorzystywanych rolniczo lub leśnie. Strategia na ten temat milczy, nie żądając wcale, by zapewnić zgodne z prawdą raportowanie.
W grubych zarysach strategia jednak dobrze i kompletnie rysuje, co trzeba zrobić. Szacuje, że w skali wszystkich wód i torfowisk całej Polski kosztowałoby to 24 mld zł – niemało, ale zakładając 10-letnik okres wdrożenia, w skali roku to jest równowartość 1/10 rocznego budżetu Warszawy i 1,5% polskich rocznych wydatków na zbrojenia.








